.png)
W 2025 roku polska gospodarka urosła realnie o 3,6%, a mimo to deficyt sektora finansów publicznych sięgnął 7,3% PKB. Państwo wydało o około 284 mld zł więcej, niż wyniosły jego dochody. Jednocześnie dług liczony według metodologii unijnej wzrósł do 59,7% PKB, osiągając najwyższy poziom w dostępnych danych od 1995 roku.
Kilka miesięcy później przekroczona została kolejna granica. Według opublikowanych w lipcu, wstępnych danych Eurostatu na koniec pierwszego kwartału 2026 roku polski dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł już 61,6% PKB, czyli 2,44 bln zł. W ciągu jednego kwartału wskaźnik wzrósł o 1,9 pkt proc. PKB. Eurostat: dług publiczny w pierwszym kwartale 2026 roku
Takie liczby brzmią niepokojąco, ale wymagają właściwego kontekstu. Polska nie znajduje się obecnie w klasycznym kryzysie zadłużeniowym. Państwo zachowuje dostęp do finansowania, posiada własną walutę, rozbudowany krajowy rynek obligacji i korzysta z napływu środków unijnych. Problemem jest przede wszystkim kierunek zmian: bardzo wysoki deficyt utrzymywany przy dobrej koniunkturze, szybkie tempo wzrostu długu oraz coraz większe koszty jego obsługi.
Punktem wyjścia do tego artykułu jest raport „Zagrożenia nadmiernego długu publicznego. Edycja 2026”, przygotowany przez wybitnych ekonomistów: Ludwika Koteckiego, Marka Skawińskiego i Pawła Wojciechowskiego. Opracowanie powstało w Instytucie Odpowiedzialnych Finansów, we współpracy z Instytutem Finansów Publicznych oraz przy wsparciu Fundacji Przyjazny Kraj. Prezesem Fundacji Przyjazny Kraj jest Tomasz Prusek, wieloletni dziennikarz ekonomiczny i popularyzator wiedzy o rynku kapitałowym. Fundacja była partnerem wydania, a zgodnie z informacją zawartą w raporcie nie wpływała na jego tezy ani wymowę. Fundacja Przyjazny Kraj: informacje o raporcie, Fundacja Przyjazny Kraj: o fundacji i zarządzie
Raport bazuje na informacjach dostępnych do 21 maja 2026 roku. W artykule uzupełniamy go o opublikowane później dane Eurostatu za pierwszy kwartał 2026 roku.
Deficyt i dług publiczny opisują dwa różne zjawiska.
Deficyt sektora finansów publicznych pokazuje, o ile wydatki państwa, samorządów i pozostałych jednostek sektora publicznego przekroczyły dochody w danym roku. Jest więc wielkością mierzoną w określonym okresie.
Dług publiczny przedstawia łączną wartość zobowiązań narosłych w czasie. Powiększa się między innymi wtedy, gdy kolejne deficyty trzeba finansować emisją obligacji, zaciąganiem pożyczek lub innymi zobowiązaniami.
Możliwe są więc sytuacje, w których państwo ma wysoki dług, ale niewielki bieżący deficyt, albo relatywnie umiarkowany dług i bardzo wysoki deficyt. W drugim przypadku kluczowe staje się tempo, w jakim zadłużenie będzie narastać w kolejnych latach.
Właśnie z takim problemem mierzy się obecnie Polska. Sam poziom długu pozostaje niższy od średniej Unii Europejskiej, która na koniec 2025 roku wynosiła 81,8% PKB. Jednocześnie polskie zadłużenie rośnie znacznie szybciej niż w większości państw wspólnoty.
Najważniejsze dane przedstawione w raporcie wyglądają następująco:
Eurostat: deficyt i dług państw UE w 2025 roku
Wysoki deficyt może być uzasadniony w czasie recesji, wojny, pandemii albo gwałtownego kryzysu energetycznego. Państwo zwiększa wtedy wydatki lub czasowo ogranicza obciążenia, aby podtrzymać aktywność gospodarczą i ochronić społeczeństwo przed skutkami szoku.
W 2025 roku polska gospodarka znajdowała się jednak w fazie wyraźnego wzrostu. Realny PKB zwiększył się o 3,6%, a luka popytowa była bliska zamknięcia. Pomimo korzystnej koniunktury deficyt wzrósł z 6,4% PKB w 2024 roku do 7,3% PKB.
Polska osiągnęła drugi najwyższy deficyt w Unii Europejskiej, ustępując jedynie Rumunii. Średnia dla całej UE wyniosła 3,1% PKB. Co więcej, od 2023 roku wynik polskiego sektora finansów publicznych pogorszył się o 2,1 pkt proc. PKB, podczas gdy średnio w Unii deficyt w tym czasie nieznacznie spadł.
Znaczenie ma również skala błędu w prognozach. Jesienią 2024 roku rząd zakładał deficyt na 2025 rok na poziomie 5,5% PKB. Ostateczny wynik okazał się gorszy o 1,8 pkt proc. PKB, czyli o około 70 mld zł. Część różnicy wynikała z niższych od oczekiwanych dochodów podatkowych, w tym wpływów z VAT, ale rozbieżność pokazuje też trudność w wiarygodnym planowaniu ścieżki finansów państwa.
Wysoki deficyt w warunkach wzrostu gospodarczego wskazuje, że nierównowaga nie zniknie automatycznie podczas dobrej koniunktury. Państwo zaciąga nowe zobowiązania w momencie, który w normalnych warunkach powinien sprzyjać odbudowywaniu buforów na przyszłe spowolnienie.
W polskiej debacie pojawiają się dwie wartości zadłużenia. Na koniec 2025 roku jedna wynosiła 59,7% PKB, a druga 48,9% PKB. Obie mogą być poprawne, ponieważ powstają według różnych zasad.
Metodologia unijna daje szerszy obraz zobowiązań całego sektora publicznego. Metodologia krajowa pozostaje szczególnie ważna prawnie, ponieważ do niej odnoszą się ustawowe i konstytucyjne progi ostrożnościowe.
Różnica między tymi miarami nie oznacza, że część zobowiązań przestaje obciążać podatników. Zadłużenie funduszy zarządzanych przez BGK lub zobowiązania PFR nadal wymaga obsługi i refinansowania. Część takiego finansowania może być również droższa od bezpośredniej emisji obligacji Skarbu Państwa.
Dla inwestora najważniejsze są więc oba ujęcia. Miara unijna pokazuje pełniejszą skalę ekonomicznego zadłużenia sektora, a krajowa określa odległość od progów uruchamiających konkretne ograniczenia budżetowe.
Od 2019 do 2025 roku udział wydatków publicznych w PKB wzrósł z 41,4% do 50,9%. W tym samym czasie dochody zwiększyły się znacznie słabiej i w 2025 roku wyniosły 43,6% PKB.
W praktyce Polska zaczęła finansować wydatki na poziomie zbliżonym do państw o znacznie wyższych dochodach publicznych. W 2025 roku relacja wydatków do PKB była już wyższa od średniej UE. Dochody pozostawały natomiast o 2,8 pkt proc. PKB poniżej średniej unijnej.
Na wzrost wydatków złożyło się kilka obszarów:
Samo zwiększenie wydatków na obronność nie wyjaśnia więc całego deficytu. Unijna klauzula obronna pozwala czasowo odejść od części limitów wydatkowych, ale nie usuwa zobowiązań ani potrzeby ich sfinansowania. Wysokie wydatki militarne funkcjonują równolegle z rozbudowanymi transferami i pozostałymi kosztami państwa.
Politykę budżetową Polski powinny ograniczać zarówno zasady unijne, jak i krajowa Stabilizująca Reguła Wydatkowa.
Od lipca 2024 roku Polska jest objęta procedurą nadmiernego deficytu. Początkowy plan zakładał stopniowe zejście z deficytem do 2,9% PKB w 2028 roku. Późniejsze uruchomienie klauzuli dotyczącej wydatków obronnych pozwoliło jednak zwiększyć wydatki ponad wcześniejszą ścieżkę.
Klauzula daje państwu czas na sfinansowanie bezpieczeństwa, ale nie zmniejsza poziomu długu. Dzisiejsza elastyczność oznacza trudniejszy punkt startowy w kolejnym okresie planowania budżetowego.
Problemy dotyczą również krajowej Stabilizującej Reguły Wydatkowej, która miała ograniczać tempo wzrostu wydatków do poziomu zgodnego z możliwościami gospodarki. W kolejnych latach zmieniano jej zakres, formułę, wyjątki i punkt startowy. Szczególnie istotne było podnoszenie bazy, od której wylicza się przyszłe limity.
Według raportu kwota objęta regułą, wyrażona jako udział w PKB, wzrosła dla 2026 roku z 38,4% prognozowanych jeszcze w uzasadnieniu budżetu na 2023 rok do 49,2% zapisanych w uzasadnieniu budżetu na 2026 rok. Taka zmiana nie znalazła porównywalnego pokrycia we wzroście dochodów publicznych.
Reguła nadal funkcjonuje formalnie, ale znacznie słabiej ogranicza faktyczną politykę wydatkową. Dla rynku ma to konkretne znaczenie. Przewidywalne zasady zwiększają zaufanie do przyszłej ścieżki deficytu. Częste korekty i wyjątki podnoszą niepewność, a wraz z nią premię za ryzyko wymaganą przez nabywców obligacji.
Wzrost gospodarczy pomaga ograniczać relację długu do PKB, ponieważ zwiększa mianownik tego wskaźnika. Skuteczność tego mechanizmu zależy jednak od poziomu deficytu oraz kosztu finansowania.
Uproszczoną zmianę relacji długu do PKB można przedstawić następująco:
zmiana długu do PKB = deficyt pierwotny + (r − g) × dotychczasowy dług
W tym równaniu:
Jeżeli gospodarka rośnie nominalnie szybciej niż wynosi średnie oprocentowanie długu, wzrost pomaga obniżać relację zadłużenia do PKB. Ten korzystny efekt może jednak zostać całkowicie pochłonięty przez wysoki deficyt pierwotny.
W 2025 roku całkowity deficyt wyniósł 7,3% PKB, a koszty obsługi długu około 2,5% PKB. Oznacza to deficyt pierwotny w pobliżu 4,8% PKB.
Autorzy raportu przyjmują przykładowo dług równy 60% PKB, średni koszt finansowania na poziomie 4,5% i nominalny wzrost gospodarki wynoszący 5,5%. Przy takich parametrach relację długu stabilizowałby deficyt pierwotny rzędu około 0,6% PKB. Faktyczny poziom był około ośmiokrotnie wyższy.
Różnica do zamknięcia przekracza 4 pkt proc. PKB, co odpowiada około 160–166 mld zł rocznie. To pokazuje skalę problemu. Sam wzrost gospodarczy może wspierać konsolidację, ale przy obecnej relacji dochodów, wydatków i kosztów odsetkowych nie zastąpi zmian w polityce fiskalnej.
Znaczenie ma też refinansowanie. Część obecnego zadłużenia została wyemitowana w okresie bardzo niskich stóp procentowych. Wraz z zapadaniem starszych obligacji państwo zastępuje je nowymi papierami oprocentowanymi według aktualnych warunków rynkowych. W ten sposób średni koszt całego portfela może rosnąć jeszcze przez pewien czas, nawet jeśli Rada Polityki Pieniężnej obniża bieżące stopy procentowe.
W tym miejscu szczególnie ważne jest rozróżnienie metodologii. Unijny dług przekroczył 60% PKB już w pierwszym kwartale 2026 roku. Krajowe progi ostrożnościowe odnoszą się jednak do węższej miary wyliczanej według ustawy o finansach publicznych.
Według strategii Ministerstwa Finansów krajowa relacja używana przy progach może przekroczyć 55% PKB w 2028 roku. Samo przekroczenie zostałoby oficjalnie stwierdzone po publikacji danych w kolejnym roku, a zasadnicze ograniczenia dotyczyłyby projektu budżetu na następny rok. W takim wariancie najważniejsze skutki pojawiłyby się więc w budżecie na 2030 rok. Raport wskazuje również, że szybsze narastanie długu mogłoby przyspieszyć ten kalendarz o rok. Ministerstwo Finansów: strategie zarządzania długiem
Po przekroczeniu progu 55% przepisy wymagają między innymi:
Przekroczenie krajowego progu 60% uruchamiałoby jeszcze ostrzejsze zasady. Samorządy musiałyby równoważyć swoje budżety, jednostki sektora finansów publicznych nie mogłyby udzielać nowych poręczeń i gwarancji, a Rada Ministrów miałaby miesiąc na przedstawienie programu obniżenia zadłużenia poniżej limitu. Próg 60% ma również umocowanie w Konstytucji RP.
Ekonomiczne znaczenie tych procedur jest równie ważne jak prawne. Gwałtowne ograniczenie wydatków lub szybkie zwiększenie dochodów w czasie słabszej koniunktury może obniżyć konsumpcję, inwestycje publiczne, wynagrodzenia i tempo wzrostu gospodarczego. Właśnie dlatego autorzy raportu podkreślają znaczenie wcześniejszej, stopniowej konsolidacji.
Konsolidacja fiskalna oznacza trwałe ograniczanie deficytu poprzez zmiany po stronie wydatków, dochodów albo obu tych obszarów jednocześnie.
Skala polskiej nierównowagi wyklucza rozwiązanie oparte na jednej decyzji. Obniżenie deficytu z 7,3% do poziomu poniżej unijnego limitu 3% PKB wymaga poprawy salda o ponad 4 pkt proc. PKB. Dodatkowo część wydatków ma charakter sztywny lub strategiczny.
Raport analizuje trzy podstawowe podejścia:
Autorzy uznają model mieszany za najbardziej realistyczny. Ponad połowa wydatków publicznych przypada na obszary o niskiej możliwości szybkiej redukcji, takie jak emerytury, zdrowie, obronność, bezpieczeństwo i obsługa długu. Oparcie całego dostosowania na podatkach mogłoby z kolei nadmiernie obciążyć pracę, inwestycje i przedsiębiorczość.
Znaczenie ma również tempo. Stopniowa poprawa salda o około 0,5–1 pkt proc. PKB rocznie w latach 2027–2030 mogłaby ograniczyć krótkoterminowe koszty gospodarcze. Taki wariant wymaga jednak wiarygodnego harmonogramu, stabilnych reguł oraz politycznej gotowości do realizowania planu przez kilka kolejnych lat.
Jakość konsolidacji będzie miała bezpośrednie znaczenie dla GPW. Ograniczenie nieefektywnych wydatków bieżących wywołuje inne skutki niż rezygnacja z inwestycji energetycznych, infrastrukturalnych lub edukacyjnych. Podobnie podatek majątkowy, podwyżka podatku od pracy i nowa danina sektorowa oddziałują na różne grupy spółek oraz gospodarstw domowych.
Dług publiczny nie musi wywołać kryzysu, aby wpływać na wyceny aktywów. Wystarczy, że zwiększa koszt kapitału i zmienia oczekiwania dotyczące przyszłego wzrostu gospodarczego.
Najważniejsze kanały oddziaływania wyglądają następująco:
Mechanizmy te działają stopniowo i mogą wzajemnie się wzmacniać. Wyższe rentowności zwiększają koszty obsługi długu. Większe koszty pogarszają saldo budżetowe. Gorsza ścieżka fiskalna może z kolei skłaniać inwestorów do żądania jeszcze wyższej premii.
Banki zajmują wyjątkowe miejsce w tym mechanizmie, ponieważ są jednocześnie dużymi spółkami notowanymi na GPW, kredytodawcami dla gospodarki i głównymi nabywcami polskich obligacji skarbowych.
Według raportu w 2025 roku krajowe banki zwiększyły portfel obligacji skarbowych o 161,4 mld zł, do 758 mld zł. W pierwszym kwartale 2026 roku dokupiły papiery o wartości kolejnych 47,4 mld zł, a ich łączne zaangażowanie sięgnęło około 806 mld zł. Banki wraz z NBP odpowiadały za 52% zadłużenia w krajowych skarbowych papierach wartościowych.
Duży udział krajowych instytucji stabilizuje finansowanie państwa i ogranicza zależność od zagranicznych inwestorów. Tworzy też silne powiązanie między kondycją sektora publicznego i bankowego.
Wzrost rentowności oznacza spadek rynkowych cen wcześniej wyemitowanych obligacji. Wpływ na konkretny bank zależy od terminu zapadalności portfela, sposobu klasyfikacji księgowej papierów, zabezpieczeń oraz planu utrzymywania ich do wykupu. Zmiana cen nie obciąża więc automatycznie i w równym stopniu wyniku każdego banku.
Wyższe stopy mogą jednocześnie wspierać marżę odsetkową banków. Z drugiej strony podnoszą ryzyko kredytowe klientów, osłabiają popyt na finansowanie i zwiększają zmienność wartości portfela obligacji. Ewentualna konsolidacja może ograniczyć wzrost gospodarczy oraz akcję kredytową. Ostateczny wpływ jest więc mieszany i wymaga analizy bilansu każdego banku osobno.
Znaczenie ma również efekt wypierania. Jeżeli sektor bankowy przeznacza coraz większą część aktywów na finansowanie państwa, mniej kapitału może trafiać do przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Przy dużej skali emisji obligacji ten mechanizm może podnosić koszt kredytu i ograniczać inwestycje prywatne.
We wrześniu 2025 roku Moody’s i Fitch zmieniły perspektywę ratingu Polski ze stabilnej na negatywną. Sam rating pozostał bez zmian. Według stanu opisanego w raporcie Moody’s oceniał Polskę na poziomie A2, Fitch na A−, a S&P na A− ze stabilną perspektywą.
Negatywna perspektywa stanowi ostrzeżenie, że w kolejnych kilkunastu miesiącach może dojść do obniżenia oceny, jeżeli nie pojawi się wiarygodna ścieżka poprawy finansów. Fitch wskazywał między innymi na wysoki deficyt, brak silnej kotwicy fiskalnej oraz polityczne trudności we wdrażaniu konsolidacji. Ministerstwo Finansów: decyzja Fitch z września 2025 roku
Obniżka o jeden poziom nie pozbawiłaby Polski ratingu inwestycyjnego. Mogłaby jednak spowodować wypadnięcie polskich obligacji z części indeksów i mandatów wymagających oceny z kategorii A. Nie oznacza to automatycznej sprzedaży przez wszystkich inwestorów zagranicznych, ale może wymusić redukcję pozycji przez niektóre fundusze i zwiększyć premię za ryzyko.
Dla rynku akcji znaczenie ma kilka konsekwencji:
Kurs złotego zależy również od stóp procentowych, bilansu handlowego, globalnego nastawienia do ryzyka i polityki głównych banków centralnych. Rating pozostaje jednym z czynników, a nie jedynym źródłem zmian waluty.
Wpływ sytuacji fiskalnej na poszczególne przedsiębiorstwa zależy od ich modelu biznesowego, zadłużenia, źródeł przychodów i relacji z sektorem publicznym.
Największą wrażliwość wykazują zwykle spółki łączące kilka cech: wysokie zadłużenie, koncentrację przychodów w Polsce, zależność od zamówień publicznych oraz ograniczoną możliwość podnoszenia cen.
Przedsiębiorstwo z przychodami zagranicznymi, niskim zadłużeniem i elastyczną strukturą kosztów może reagować na sytuację zupełnie inaczej niż spółka finansująca rozwój krótkoterminowym długiem i obsługująca głównie polskiego konsumenta.
Raport nie przewiduje natychmiastowego kryzysu. Pokazuje natomiast, że koszt przyszłego dostosowania zależy od momentu rozpoczęcia działań. Z perspektywy inwestora warto rozpatrywać kilka wariantów, zamiast opierać portfel na jednej prognozie.
Scenariusze nie są prognozą konkretnych poziomów indeksów. Pokazują kanały, przez które decyzje fiskalne mogą zmieniać warunki działania spółek i oczekiwaną stopę zwrotu inwestorów.
Sytuacja fiskalna Polski nie przesądza o wyniku GPW w najbliższym kwartale ani roku. Na notowania wpływają też wyceny początkowe, zyski spółek, stopy procentowe, napływ kapitału, sytuacja globalna i oczekiwania, które rynek zdążył już uwzględnić w cenach.
Rosnące ryzyko kraju uzasadnia jednak dokładniejszy przegląd portfela:
Celem takiej analizy jest świadome zarządzanie koncentracją. GPW może nadal oferować atrakcyjne spółki i okresy wysokich stóp zwrotu. Jednocześnie inwestor powinien wiedzieć, jaka część jego majątku zależy od wspólnego czynnika, jakim jest kondycja polskiej gospodarki i finansów państwa.
Polska zachowuje ważne bufory bezpieczeństwa. Ma własną walutę, krajową bazę nabywców obligacji, dostęp do środków unijnych, rozwinięty sektor bankowy i potencjał wzrostu wyższy niż wiele gospodarek Europy Zachodniej.
Jednocześnie te bufory nie rozwiązują strukturalnej różnicy między dochodami a wydatkami. Deficyt na poziomie 7,3% PKB w warunkach wzrostu gospodarczego, dług unijny wynoszący 61,6% PKB w pierwszym kwartale 2026 roku i rosnące koszty odsetkowe tworzą coraz trudniejszy punkt startowy na kolejne lata.
Najważniejsze pytanie dotyczy sposobu dostosowania. Wcześniejsza, stopniowa i wiarygodna konsolidacja pozwala lepiej chronić inwestycje, wzrost i stabilność rynku. Odkładanie decyzji zwiększa prawdopodobieństwo działań nagłych, podejmowanych pod presją progów ustawowych, ratingu albo inwestorów kupujących polskie obligacje.
Dla osoby inwestującej na GPW dług publiczny jest jednym z czynników kształtujących stopę dyskontową, kurs złotego, koszt finansowania spółek, popyt krajowy i perspektywy zysków. Największe znaczenie ma łączna ekspozycja portfela na Polskę oraz odporność poszczególnych przedsiębiorstw na wyższe stopy, słabszy wzrost i zmiany podatkowe.
Dług publiczny nie musi doprowadzić do kryzysu, aby wpłynąć na portfel. Wystarczy, że podniesie koszt kapitału, ograniczy przestrzeń do wzrostu i wymusi trudniejsze wybory między podatkami a wydatkami.
Pełny raport „Zagrożenia nadmiernego długu publicznego. Edycja 2026” można pobrać bezpłatnie ze strony Fundacji Przyjazny Kraj.
Artykuł ma charakter edukacyjny i informacyjny. Przedstawione scenariusze służą wyjaśnieniu mechanizmów gospodarczych i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej. Dane zawarte w raporcie bazują na informacjach dostępnych do 21 maja 2026 roku, a wskazane, wstępne dane Eurostatu za pierwszy kwartał 2026 roku zostały opublikowane później. Prognozy, ratingi, rentowności oraz parametry finansów publicznych mogą ulegać zmianom.
Indywidualne spotkania dla osób, które chcą uporządkować swoją sytuację finansową, lepiej zaplanować kolejne kroki lub rozwinąć wiedzę inwestycyjną. Wybierz formę wsparcia dopasowaną do Twoich potrzeb i pracuj nad finansami w sposób bardziej świadomy, spokojny i uporządkowany.
Sprawdź nasze rozwiązaniaBiblioteka e-booków dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć inwestowanie, uporządkować wiedzę i podejmować bardziej świadome decyzje.